piątek, 18 listopada 2016

Wieczorne marzenia.



Coś dziwnego dzieje się za oknem,
chmury są szare i deszczyk leje.
Na szczęście dzisiaj to nie ja moknę
i zostać w domu już mam nadzieję.

Niech nie wydarzy się nic ważnego,
zrobię gorące sobie kakao,
wejdę pod kołdrę, ciut się rozmarzę
i będę z książką siedzieć noc całą.

A jutro wstanę tak niewyspana,
że będą mi się zamykać oczy,
w końcu czytałam prawie do rana.
Ach, jakiż wieczór to był uroczy!

poniedziałek, 14 listopada 2016

Kot w domu.


Śmiać mi się chce kiedy mój kot
ma łepek pełen różnych psot,
Lecz wciąż udaje niewiniątko.
Niewinne ślepka złote dwa
szeroko on otwarte ma.
Twierdzi, że wszystko z nim w porządku.

Opowiem wam co zrobił dziś
mój mały, towarzyski "ryś":
sprawdzał naczynia. Czy umyłam?
Stanął na łapach wielkich dwóch,
wsadził do zlewu nos i brzuch.
Na szczęście nic dziś nie rozbiłam...

Ciekawa jestem czy ktoś wie.
co myśli kot gdy mówię "nie"?
Bo mam wrażenie, że nie słucha
Zwłaszcza gdy moje krótkie "nie"
to coś co bardzo zrobić chce;
na przykład leżeć na poduchach.

Lecz wiecie wszyscy pewnie to,
powodów więcej jest niż sto,
by kota kochać bezgranicznie.
Każdy pamięta więc i już;
trzy słowa krótkie to, no cóż:
"Dom z kotem" - brzmi wprost fantastycznie!

piątek, 11 listopada 2016

Rozterki zakochanego szlachcica.



Żył gdzieś kiedyś Szlachcic młody,
był niezwykłej wprost urody,
chciał na lepsze świat wciąż zmieniać,
marzy mu się wolna ziemia...

Żołnierz z niego doskonały,
same zbierał on pochwały,
w słabszych stawał też obronie,
zawsze był po "jasnej" stronie.

Poznał kiedyś piękną Księżną,
kruchą, cichą, ale mężną.
Sprawowała dzielnie władzę.
(na romanse, cóż poradzę?...)

Och, kochali się szlachcice
w pięknej Księżnej ponad życie,
każdy chciał z nią tańczyć, pląsać,
nikt się przy niej nie mógł dąsać.

Bal wydała Księżna nasza,
gości już na zamek sprasza.
Także nasz znajomy Panicz
przybył tutaj - właśnie dla niej...

Że kuzynem jej jest, myślał,
ale oto wieść pomyślna:
nie są wcale spokrewnieni!
(och, czy ktoś się zarumienił?)

"-Nie Kuzynka moja? - Rety!
Och, ja kocham ją! Niestety
ktoś się już koło niej kręci,
ktoś ma takie jak ja chęci..."

Ktoś chciał uwieść naszą panią.
Szlachcic będzie bił się za nią.
Pojedynek? - tak, niestety -
bój o serce tej kobiety.

Szlachcic stał, honoru bronił,
będzie bliznę miał na dłoni...
Przegrał. Trudno, tak się zdarza.
- Nie! Niech Króla nie obraża!...

Lecz porywczy to młodzieniec... -
tak, w banitę się zamienił,
bo Król wygnał go z ziem swoich.
(Szlachcic wcale się nie boi...)

"- Spotkać Księżną choć raz jeszcze,
poczuć te cudowne dreszcze...
Muszę, zanim stąd odjadę
wyznać wszystko. Wiem, dam radę!"

Znalazł damę swą nad wodą,
znów zachwycił się urodą;
fakt, że była dziś urocza.
On utoną w pięknych oczach...

Była kąpiel też w jeziorze,
cóż, o dosyć późnej porze,
no a w końcu to wyznanie... -
Każda panna czeka na nie.

Mają teraz problem duży:
on, na pewno już w podróży,
ona sama w zamku stoi.
Któż pocieszy ją, ukoi?...

wtorek, 8 listopada 2016

Nieoficjalna wersja poważnych wykładów.



Trochę się nudzę – ja nie ukrywam.
Na konferencjach nieczęsto bywam
bym ogrom wiedzy mogła docenić –
czas już najwyższy żeby to zmienić.

Siedzę na sali, okrutnie ziewam,
żeby nie zasnąć cichutko śpiewam
(nikt mnie nie słyszy – och, mam nadzieję!).
Co ja tu robię? – sama się śmieję…

A może by tak uciec stąd teraz?
Krok to odważny, ale się zbieram…
Co jednak naszej Szefowej powiem,
spyta o temat – cóż jej odpowiem?

Chyba za późno – wyjść już nie zdołam…
o szybki koniec nieśmiało wołam;
przetrwać tu muszę aż dwa wykłady.
Co z trzecim? – proszę, nie dam już rady!

Uf, już po mękach, jakoś przetrwałam,
nawet co nieco zanotowałam;
teraz do domku, bo nocka prawie
Jakież to szczęście! Już po zabawie…


Kiedyś, pracując jeszcze w Dużej Korporacji, dość często musiałam bywać na wykładach i konferencjach. To "sprawozdanie" z jednej z moich pierwszych - dotyczącej uszkodzeń wątroby. Oczywiście z przymrużeniem oka.
Teraz na tego typu imprezy jeżdżę już dobrowolnie i z dużym zapałem.