piątek, 10 września 2021

Dżin i brukselka.

Czy wychodzi z lampy, czy czasem z butelki,
żaden dżin na świecie nie znosi brukselki
i gdy tę brukselkę poczuje swym nosem
chowa się gdzie zdoła ze strasznym odgłosem.
 
Wskakuje do nory, albo jakiejś dziury,
czasem jako schowka używa kabury,
umyka do szafy, włazi do lodówki,
w drzwiczkach od piwnicy zasuwa zasuwki,
 
pomyka przez pola, mknie szybko do lasu,
czasami narobi dość sporo hałasu.
Tak szczerze nie znosi zielonej brukselki,
że traci rozsądek oraz rozum wszelki. 
 
Pamiętaj więc o tym, kiedy wzywasz dżina,
pochowaj brukselkę, gdy chcesz go zatrzymać.
Ugościć go możesz szklaneczką toniku,
wtedy unikniecie paniki i krzyku.

Zakochane żółwie.

Kiedy żółwik żółwia kocha,
wtedy wielka jest radocha!
Mogą wspólnie grzać się w słońcu
i szczęśliwe być, bo w końcu
i żółwiowi się należy
trochę szczęścia – bądźmy szczerzy!
Autorką zdjęcia jest Edyta Nogaj.
 

piątek, 23 lipca 2021

Tratwa z cynamonu.

Gdy ci nudno, siedzisz w domu,
zbuduj tratwę z cynamonu.
Na przygodę ruszaj śmiało
swoją piękną tratwą małą!
 
Na tej tratwie, mój kolego
spotka cię coś przyjemnego:
może rekin w morskiej toni,
który za swym szczęściem goni?
 
Lub meduza wraz z rodziną
Sprawdź, gdzie razem sobie płyną.
Wieloryby? Płaszczki? Foki?
żółwie, delfin pięknooki?
 
Płyń na tratwie tam, gdzie marzysz
i gdzie tylko się odważysz.
Bo na tratwie z cynamonu
pływasz nie wychodząc z domu.

 

Mały jeż.

Jestem sobie mały jeż,

nie jem jabłek – przecież wiesz,
lubię mięsko i owady
i nie szukam z nikim zwady.
Miły ze mnie zwierz.

środa, 7 lipca 2021

Jubileusz. Życzenia.

Lat temu pięćdziesiąt, Józef i Joanna
(on był dziarski chłopak, ona – śliczna panna),
poznali się w pracy, w starych pegeerach.
Od razu wiedzieli, że miłość w nich wzbiera.
 
Uśmiechnięty Józef przychodził do Janki
i wspólnie spędzali przy kawce poranki.
On – pan zootechnik, Ona sekretarka –
naprawdę urocza i ładna z nich parka.
 
Po długich zalotach, jak obyczaj każe
w końcu przysięgali sobie przed ołtarzem.
Przez lata tworzyli całkiem zgodną parę,
wiadomo – nie byli wszak razem za karę.
 
Joanna i Józef czterech synów mają,
choć wszyscy dorośli, nadal ich kochają.
Szczęściu swoich dzieci miło się przyglądać,
kolejnych pokoleń z nadzieją wyglądać.
 
Tomasz jako pierwszy założył rodzinę
i razem z Celiną zamieszkał w Dzięczynie.
Mają dwójkę dzieci i wygody wszelkie,
a także prześliczną swą wnuczkę Amelkę.
 
Maciej, pierworodny, pod Poznaniem mieszka,
wraz z nim córka Zuzia i żona Agnieszka.
Michał razem z Anią willę postawili
i już prawie do niej się wyprowadzili.
 
Piotr żyje w Kuczynie ze swą Pauliną,
mają dwóch chłopaków, są świetną rodziną!
Janka na swe dzieci patrzy wraz z Józefem
i widząc ich radość ma wielką uciechę.
 
Chociaż czas upływa i lata mijają,
Oni wciąż ogromnie się nadal kochają
Mają swoje wady i przyzwyczajenia,
ale to drobiazgi, całkiem do zniesienia:
 
Janka wciąż ogląda filmy w wolnych chwilach,
nawet kiedy Józef się do niej przymila.
Może się go czepia za bardzo czasami,
ale tak już bywa z tymi kobietami…
 
Józef na rowerze dziarsko pedałuje,
lub zabiera kije i lasem wędruje,
choć czasem się złości, to mąż idealny,
żartowniś, towarzysz świetny, nienachalny.
 
Dni płyną i płyną, lata też mijają,
a Oni wciąż siebie niezmiennie kochają.
I chociaż pół wieku razem już przeżyli,
życzmy im by nadal się sobą cieszyli. 

 

środa, 30 czerwca 2021

Koty Edyty. Limeryk.

Pewna Edyta mieszka z kotami,
które buszują między książkami;
zrzucą coś czasem
z wdziękiem, z hałasem...
Świetnie się bawią całymi dniami.

 

Czereśniowy żarcik.

Czereśnio słodziutka, czereśnio dojrzała,
tyś jędrna, mięsista, pyszna! Doskonała!
O tobie by pieśni wieczorem układać,
lub z wielką ochotą po prostu cię… zjadać.

czwartek, 24 czerwca 2021

Synek kata. Limeryk.

Synek paczkowskiego kata

trenował przez całe lata:
ćwiczył na padlinie
latem oraz w zimie.
Chciał być mistrzem, tak jak tata.

 

Wyprawa nad morze.

Wielkie fale, złoty piasek,

słońce mocno świeci…
Jedź nad morze! Spędź tam wczasy,
ucieszą się dzieci.
 
Możliwości jest tam sporo:
opalaj się, pływaj,
wędruj brzegiem wczesną porą,
muszelki zdobywaj.
 
A wieczorem gdy słoneczko
chowa się za wodą,
wcinaj rybkę wraz z fryteczką
i ciesz się pogodą.

 

sobota, 8 maja 2021

Oda do kawy o poranku.

 

O kawo czarna! Kawo gorąca!
Od świtu marzę o tobie znów.
Tyś o poranku jak promień słońca,
by chwalić ciebie braknie mi słów.
 
Twa woń cudowna siłę mi daje,
aby rozpocząć kolejny dzień.
Marzę o tobie teraz, gdy wstaję,
kiedy odganiam spod powiek sen.
 
Już filiżankę w dłonie ujmuję –
gorący napar to świetna rzecz.
Z tobą od razu lepiej się czuję,
ach ukochana, pachnąca ciecz!
 
Jutro o świcie znów cię zaparzę
i o poranku spotkamy się.
Teraz wyjść z domu już się odważę.
Lecz może najpierw śniadanie zjem?

 

niedziela, 11 kwietnia 2021

Wyprawa w skałki.

Och jak miło jest się wspinać
jak pająk na skałki!
Nic na ziemi nas nie trzyma –
to nie są przechwałki!
 
Wyżej, wyżej, aż do nieba!
Nie musisz się spieszyć.
Takich wrażeń nam potrzeba,
wszystko nas tu cieszy!
 
Gdy skończymy już wspinanie
przyjrzymy się chmurom,
to cudowne jest wyzwanie –
żyć w zgodzie z naturą.
Autorką rysunku jest Ola Z.
 

sobota, 3 kwietnia 2021

Wierszyk świąteczny.

Czy to mnie się pomyliło?
czy to może się przyśniło?
Ktoś przypuszczał, że z barankiem
będzie w śniegu brnął dziś rankiem?...
 
Ja stanowczo protestuję!
Świąt wiosennych oczekuję,
to nie czas jest już na sanki –
ja malować chcę pisanki!
 
Cóż, kapryśna jest pogoda
nerwów na nią chyba szkoda
wiosna kiedyś nadejść musi
może się na Święta skusi?...
                                                        

 

sobota, 27 marca 2021

Górnik z Libiąża. Limeryk.

Z Libiąża górnik niemłody
szukał panny cud urody,
wciąż wybrzydzał
i wyszydzał;
samotnie chodził na lody.
 
Autorką ilustracji jest Ola Z.

poniedziałek, 15 lutego 2021

Czekolada w prezencie.

Gdy ktoś ci daje czekoladę w prezencie,
nie musisz jej zjadać w tym samym momencie.
Odłóż ją na półkę, naciesz trochę oczy,
zerkaj na nią często – toż to dar uroczy.
Wyobraź to sobie – jaka będzie słodka, 
kiedy zjesz kosteczkę – och, szczęście cię spotka!
 
 Usiądź więc wygodnie w fotelu mięciutkim,
zrób sobie herbatę, przegoń wszystkie smutki,
pogłaszcz swego kota, otul się kocykiem,
nie przejmuj się wcale brudnym piekarnikiem…
Tak, to jest ta chwila, ułam sobie kostkę.
Od razu przyjemniej! Życie znów jest proste!

 

środa, 10 lutego 2021

Kanapki na Rynku. Limeryk.

W Libiążu na małym Rynku
rozmawiał górnik z dziewczynką
o wydobyciu,
niełatwym życiu...
Zjadali kanapki z szynką.
Autorką ilustracji jest Ola Z.
 

niedziela, 7 lutego 2021

Sesja.

Drogi Studencie, miła Studentko,
semestr przeleciał okropnie prędko
i znów zaczęły się egzaminy.
Wszystkim znów zrzedły troszeczkę miny.
Jak się nauczyć tego wszystkiego?
Miało być łatwo! Nie jest! Dlaczego?
 
Wiedza nie wchodzi sama do głowy,
lecz student przecież jest pomysłowy!
Różnych sposobów się teraz chwyta:
ten panikuje, a tamten czyta,
można też robić ściągi, notatki,
wkuwać na pamięć, wklejać zakładki…
 
Jakoś tę wiedzę trzeba przyswoić,
przed egzaminem – każdy się boi.
Ale na szczęście da się to przeżyć
(chociaż w tej chwili trudno w to wierzyć).
Niech więc nadzieja się w Was obudzi –
tak, egzaminy też są dla ludzi.
 Autorką ilustracji jest Julia Witas.

Świnka w kapciach.

Świnka w kapciach? Na spacerze?
Własnym oczom ja nie wierzę!
Lecz to pomysł jest bombowy -
każdy bucik kolorowy.
 
Jeszcze szalik i kurteczka -
będzie świetna to wycieczka!
By odegnać przeziębienie,
ważne dobre nastawienie.
 
Ruszaj świnko przez kałuże,
chociaż kapcie masz za duże,
pędź po ścieżkach po przygody,
mimo brzydkiej dziś pogody.

niedziela, 17 stycznia 2021

Oda do cebuli.

Cebulko najdroższa,
cebulko kochana,
ja śnię wciąż o tobie
i marzę od rana! 
 
Ty dajesz mi szczęście
i witamin mnóstwo,
dzięki tobie jestem
piękna niczym bóstwo.
 
W powietrzu wciąż czuję
twój cudny aromat,
z tobą będę zdrowa,
nic mnie nie pokona!

Autorką zdjęcia jest Edyta Nogaj.

 

czwartek, 7 stycznia 2021

Zimowa zagadka.

W głębi lasu płynie rzeczka,
jest tam też polana,
bardzo krótka to wycieczka
na spacer od rana.
 
Ale dzisiaj coś dziwnego
można tam zobaczyć,
zaraz powiem wam dlaczego.
Co to może znaczyć?
 
Leży kurtka, buty obok –
co się tutaj stało?
czy właściciel zbiegł ta drogą,
na boso, pomału?
 
Może go pożarły właśnie
jakieś leśne stwory?
Może myślał, że znów zaśnie,
mimo wczesnej pory?
 
Mamy zimę, trochę śniegu,
więc warto mieć czapkę,
zgubił ktoś te rzeczy w biegu,
albo wpadł w pułapkę?
 
Rozwiązanie tej zagadki
świadczy o przygodzie,
rozrzucone wszędzie szmatki;
A właściciel… w wodzie!
 
Dla odważnych to wyzwanie,
Czy ktoś w to uwierzy?
w zimnej wodzie morsowanie.
Tak. To da się przeżyć!
 
Jeśli ci nie straszna zima,
to wskakuj do wody,
zostań morsem, formę trzymaj -
będziesz dłużej młody!

Zdjęcie dzięki uprzejmości Euforja nordic walking.

 

sobota, 26 grudnia 2020

Bajka o dwugłowym smoku.

W dalekiej krainie, w lesie, przy ognisku,

dwugłowy smok siedział, z fajką w każdym pysku,

wokół wielkie drzewa, mrok właśnie zapadał,

piekły się szaszłyki, a smok cicho gadał.                

 

Głowy wspominały stare, dobre czasy,

kiedy wokół trochę mniejsze były lasy,

przygód jakby więcej, wyzwań i rycerzy

w to, co kiedyś przeżył dziś trudno uwierzyć.

 

Smok miał piękne imię - zwał się GrugroKoko,

uśmiechał się wreszcie do siebie szeroko.

Nie zawsze tak było - gdy był jeszcze młody,

dwie głowy nie mogły nigdy dojść do zgody.

 

Teraz był ogromny, piękny, czarno-złoty.

Jedna głowa zawsze uwielbiała psoty,

druga zaś poważnym smoczyskiem być chciała

i gdy tylko mogła, chętnie ogniem ziała.

 

Różniły się bardzo i w tym był ambaras,

bo kiedy decyzję miały podjąć naraz,

jedna drugiej nigdy ustąpić nie chciała

i o swoje prawa wciąż się wykłócała.

 

Przed laty - uwierzcie - doszło aż do tego,

że dwa łby nie chciały mieć już nic wspólnego,

po  ogromnej kłótni tak się obraziły,

że nawet swe imię na pół podzieliły…

 

Jeden został Grugro, a ten drugi Koko.

Wierzcie, to nieczęsto przytrafia się smokom...

Miały dwa pomysły na swe przyszłe życie.

Czy to się udało? Zaraz zobaczycie.

 

Na miasteczko kiedyś smoczysko napadło,

było bardzo głodne, chętnie coś by zjadło.

Stanęło na rynku, przeraziło ludzi;

wiadomo – smok wielki, zawsze postrach budzi.

 

Koko chciał polować na owce i kury:

„Pędźmy do kurnika! W ruch puśćmy pazury!”

Grugro ku zagrodzie zerkał z wytęsknieniem:

„Ach, puchate owce są pysznym jedzeniem!”

 

Owce czy kurczaki? Gdzie najpierw się rzucić?

- oczywiście głowy zaczęły się kłócić.

Żadna nie ustąpi ani na pół kroku.

Przerażeni ludzie wciąż biegali wokół…

 

Dziwny to był widok, dość niespotykany -

gad taki ogromny. Niezdecydowany.

Stał smok wciąż na rynku, głowy się kłóciły,

w końcu z pustym brzuchem do domu wróciły…

 

Albo ta historia, gdy rycerz przyjechał

na pięknym rumaku, dziwnie się uśmiechał.

Chciał walczyć ze smokiem – rycerze tak mają,

są dzielni, waleczni i się nie poddają.

 

Stanął przed jaskinią, krzyknął: „Wyłaź smoku!”

Miecz swój przygotował, rozejrzał się wokół,

chciał bić się i wygrać, swe imię rozsławić.

Jak to się skończyło? Jesteście ciekawi?

 

Grugrokoko ziewnął, zamrugał zdziwiony –

Rycerz chce z nim walczyć? Czyżby był szalony?

„Ach, będzie zabawa, chętnie zjem rycerza,

Nieważne skąd przybył i co on zamierza”

 

I tutaj znów kłopot, pomysły dwa były,

łatwo się domyślić – trochę się różniły:

„Porwę go na strzępy!” Grugro głośno ryknął,

„Lepiej zionąć ogniem!” – Koko mu odkrzyknął.

 

- „Raz-dwa go usmażmy i zjedzmy szybciutko!”

- „Nie, lepiej pazurem rozszarpmy równiutko.”

- „Ależ, co ty mówisz – zjeść go na surowo?”

- „Jeść smażone przecież jest bardzo niezdrowo…”

 

Jeden nie ustąpi, drugi wciąż uparty,

znów się pokłócili – wcale nie na żarty.

Choć nie byli sami, za łby brać się chcieli,

jakby o swym gościu całkiem zapomnieli.

 

Głowy się spierały, a rycerz zdumiony

na smoka spoglądał niezadowolony.

Zamiast dzikiej bestii – stwór, co tylko krzyczy,

pokonać takiego to niewielki wyczyn…

 

Wzruszył ramionami i do zamku wrócił,

Grugrokoko nadal wściekał się i kłócił.

Kiedy ochłonęły w końcu oba pyski,

wokół było pusto. Spokój. Już po wszystkim.

 

Takich sytuacji było bardzo wiele,

zdarzały się w środy, zdarzały w niedziele,

Grugro oraz Koko wciąż byli skłóceni

i ze swego życia niezadowoleni…

 

Doszło aż do tego, że smok głodny bywał,

bo w kwestii jedzenia się nie dogadywał,

osłabł, schudł i zmarniał, stracił też kolory,

podupadł na zdrowiu, a to kłopot spory…

 

Wreszcie krzyknął „Dosyć! Tak się dłużej nie da!”

„Niech nam ktoś pomoże, bo inaczej – bieda.”

  Wyruszył do lasu znaleźć czarodzieja:

„Poradź nam co robić, w tobie jest nadzieja!”

 

Czarodziej podrapał się po łysej głowie,

głos ściszył do szeptu: „Dobrze, coś wam powiem.

Na wasze kłopoty jedna tylko rada.

Chcecie, to słuchajcie: Trzeba się do-ga-dać.”

 

 Zdębiał Grugrokoko, drgnęła mu powieka:

„- Jak to się dogadać? Co mnie wtedy czeka?”

Lecz po chwili stwierdził, że jednak spróbuje:

„Może gdy to zrobię, lepiej się poczuję?”

 

Smok usiadł na trawie, rozejrzał się wokół:

„Gdy się dogadamy, zapanuje spokój?”

„Może ten czarodziej faktycznie ma rację?”

„Posiedźmy tu chwilę i zjedzmy kolację”.

 

Pierwszy raz posiłek zjedli prawie w zgodzie,

rozmawiali chwilę o ładnej pogodzie,

stwierdzili, że będą słuchać się wzajemnie,

może rzeczywiście tak będzie przyjemniej?

 

Decydować będą od teraz na zmianę,

raz jeden wieczorem, a drugi nad ranem.

Czasem na śniadanie owca, czasem kura,

raz zionięcie ogniem, później ślad pazura.

 

Od tej pory całkiem sporo się zmieniło,

smokowi wygodniej i milej się żyło,

był zdecydowany, groźny, najedzony.

W końcu już szczęśliwy i zadowolony.

 

Czy smok Grugrokoko nauczył was czegoś?

Dzięki niemu wiemy coś bardzo ważnego.

Kiedy z kimś przebywasz ważna jest zasada:

Aby było miło – spróbuj się dogadać.

Autorką ilustracji jest Ania Kłósko.

 

środa, 23 grudnia 2020

Życzenia świateczne.

Chociaż chłodne są poranki,
choć czekają w domu sanki,
dym z komina co dzień leci,
śniegu pragną wszystkie dzieci…
 Zima nadal się ukrywa,
może wie ktoś gdzie przebywa?
 
Pytam kotka, pytam pieska –
mówcie mi gdzie zima mieszka!
Może trzeba ją zaprosić,
może ładnie choć poprosić?:
Droga Zimo, przybądź wreszcie,
sypnij śniegiem nam nareszcie!
 
Każdy zimę tak pamięta:
pełno śniegu jest na Święta,
tuż pod oknem bałwan stoi,
śmieszne miny do nas stroi;
a za lasem, na tej górze
widać sanki małe, duże…
 
To jak będzie tego roku?
Jak? – w Wigilię tuż po zmroku,
kiedy gwiazdki się zaświecą
ktoś prezenty rozda dzieciom.
Będzie mnóstwo znów radości 
i świątecznych przyjemności.
 
Życzę wszystkim szczęścia dużo,
niech dni nigdy się nie dłużą,
uśmiech niech na twarzach gości
i nie braknie Wam radości.
Przyszły rok niech będzie zdrowy
i spokojny – kolorowy.