W dziki upał mała wróżka
powiedziała: „Wyjdę z łóżka
tylko jeśli deszczyk spadnie.
Teraz pocę się przesadnie…”
A, że lata to początek,
za oknami płynny wrzątek,
żar się leje prosto z nieba…
Coś z tą wróżką zrobić trzeba!
Mówi do niej koleżanka:
„Może zjemy obwarzanka?
Lub pójdziemy gdzieś na lody?
Skorzystajmy z tej pogody!”
Wróżka na to: „Mowy nie ma!
Właśnie rozpuszcza ziemia!
Ja nie umiem żyć w upale!
Nie wychodzę nigdzie! Wcale!”
Koleżanka jednak walczy:
„Cienko ubrać się wystarczy,
pójść na lody, cień odszukać,
ciało chłodną wodą spłukać…”
Wróżka nadal oponuje,
że zmęczona już się czuje,
nie ma w domu kapelusza
i nie będzie dziś się ruszać.
Wtem do domu przez okienka
Wpadły dźwięki. To piosenka!
Tuż pod oknem, na placyku
stoi grupka trzech muzyków
Grają rzewnie, nostalgicznie,
Niezbyt głośno. Och! Jak ślicznie!
Ta muzyka sił dodaje.
Nasza wróżka wreszcie wstaje!
Gdy już wstała, to bez zwłoki
spakowała wodę z sokiem,
zwiewną suknię narzuciła.
W dół po schodach popędziła.
Chwilę później, w cieniu drzewa,
wróżka słucha, cicho śpiewa,
zapomniała o upale,
chyba go nie czuje wcale…
Letni koncert spontaniczny
taki klimat ma magiczny,
że się można chwilą cieszyć,
zwolnić wreszcie, przestać spieszyć…
Nasza wróżka odpoczywa.
Chyba bardzo jest szczęśliwa.
Kilka nut – wystarczy tyle,
by przyjemne przeżyć chwile.
Wierszowanki Malowanki
Znajdują się tutaj rymowane opowiastki. To zarówno krótkie wierszyki jak i dłuższe historie dla młodszych, starszych i tych całkiem dużych. Trochę bajek, trochę życzeń, trochę wierszyków na różne tematy.
czwartek, 16 lipca 2026
Letni koncert.
Uwaga ślisko!
sobota, 4 lipca 2026
Fioletowo.
Fioletowa jest lawenda,
są też bratki na balkonie,
by ten fiolet zapamiętać
już aparat biorę w dłonie.
Idę ścieżką raźnym krokiem
i fioletu poszukuję.
Wyka, łubin, koniczyna...
Jeszcze szałwię gdzieś tu czuję.
Fioletowych kwiatów tyle,
że aż trudno je spamiętać,
jednak każdy z nich dokładnie
bardzo chcę dziś zapamiętać.
Jeśli kochasz polne kwiaty
i ochotę dziś poczujesz
wybierz ze mną się na łąkę,
razem lepiej się wędruje.
sobota, 27 czerwca 2026
Pajączek w ogrodzie.
W pięknym ogrodzie mieszkał pajączek,
znał wszystkie listki i każdy pączek,
lubił lawendę wąchać o zmroku
i cenił sobie cudowny spokój.
A w tym ogrodzie, gdy słonko grzało,
wciąż bardzo wiele rzeczy się działo:
fruwały pszczoły, ptaki śpiewały,
w małej sadzawce żaby kumkały,
chodzili ludzie, biegały dzieci…
Pajączek cicho prządł swoje sieci.
Pracował ciężko aż do wieczora
czekał, bo wieczór to jego pora...
Upał się skończy gdy słońce zajdzie,
pajączek sobie znów listek znajdzie
by wąchać lipy, lawendę, róże...
Przez cały wieczór. A może dłużej?
Róża.
Wyrosła róża w moim ogródku,
tak niepozornie i po cichutku.
Wyrosła dzięki deszczom i słońcu,
wczoraj wieczorem rozkwitła w końcu!
Róża czerwona z zielonym listkiem,
bardzo mnie cieszy – to oczywiste,
nie mogę od niej oderwać wzroku.
Gdy na nią patrzę, odczuwam spokój.
Spróbuję dobrze dbać o tę różę.
Może ominą ją wielkie burze?
Czasami deszczyk na płatki spadnie,
a ona będzie wyglądać ładnie…
Troszeczkę słońca i szczypta cienia.
Tyle wystarczy jej do istnienia?
Chyba powinno, to przecież róża?
Piękna, czerwona i taka duża…
sobota, 23 maja 2026
Mycie rąk jest ważne!
Gdzieś na wewnętrznym, w słoneczny piątek
Rzeźnik i Chrapacze.
Renifer.
W małej osadzie na świata końcu
Kot islandzki.
wtorek, 17 lutego 2026
czwartek, 29 stycznia 2026
Trudna podróż samolotem.
Mały misio w samolocie
denerwuje się i poci.
Leci właśnie gdzieś do słońca,
lecz wycieczka nie ma końca...
Podróż miała być niedługa,
mija już godzina druga...
Czy z pogodą coś się stało?
Czy samolot nagle zwiało?
Misio w swoim brzuszku czuje,
że się troszkę denerwuje.
Zamknął oczka, nie chce płakać...
Niech samolot skończy skakać!
Było widać już lotnisko,
Ziemia była całkiem blisko,
a tu nagle znowu chmury...
Trochę w dół. I znów do góry!
Misio zerknął na tatusia,
obok siedzi też mamusia,
uśmiechają się do niego:
"Wszystko dobrze nasz kolego".
Miś przytulił się do taty,
ukrył pyszczek swój pyzaty:
"Czy samolot się rozbije?
Czy ktokolwiek dziś przeżyje?"
Coś huknęło, zabujało:
"Mamo, tato, co się stało?"
"Pilot wylądował wreszcie
w bardzo pięknym, miłym mieście".
Autorką ilustracji jest Ola Z.
Kociak w Maroku. Limeryk.
Kociakowi gdzieś w Maroku
coś się śniło dziś po zmroku.
Chciał pić kawę,
wąchać trawę,
marzył mu się święty spokój.
niedziela, 10 sierpnia 2025
Ach te COOL-ki!
Ja czekolady raczej nie jadam,
Żabka.
Jedna łapka, druga łapka -
sobota, 26 lipca 2025
Alpaka na wczasach.
Wprost z dalekich Andów do swojej rodziny,
w samym środku lata wpadła w odwiedziny
przemiła alpaka. Grzeczna i urocza.
Chciała tu poskakać po zielonych zboczach.
Trafiła w Bieszczady, do maleńkiej wioski,
gdzie – możecie wierzyć – spokój jest wprost boski.
Wokół kwitną łąki i śpiewają ptaki,
a w małej zagrodzie mieszkają alpaki.
Zamieszkała właśnie w tej małej zagrodzie,
z ogromnym wybiegiem (przestrzeń zawsze w modzie)
z dostępem do wody, niedaleko lasu.
Tam gdzie gospodarze mają dużo czasu.
I mogło być pięknie, po prostu sielanka…
Zbudziła się wcześnie któregoś poranka,
otworzyła oczy i… Aż ją zatkało!
Nad łąką ogromne ptaszysko latało!
Ach, trzeba uciekać! Życie swe ratować!
Gdzieś przed drapieżnikiem koniecznie się schować!
Na szczęście zdążyła wyjaśnić jej ciocia:
To nie straszny kondor, tylko miły bocian.
Pewnego dnia znowu, kiedy trawkę żuła,
inne zagrożenie dla siebie wyczuła.
Wielkie i łaciate, ogonem machało,
a nawet dźwięk straszny z pyska wydawało.
Uciekła w przestrachu żwawo podskakując,
by nie dać się złapać, serca bicie czując.
Wciąż inne alpaki pytała od nowa:
Na pewno mnie nie zje ta ogromna krowa?
Ech, te niewygody, utrudnień tu tyle…
Gdy się straci czujność, choćby i na chwilę.
Nawet skubiąc zielsko są przykrości czasem,
bo można się podtruć jaskrami pod lasem.
Latem są upały bardzo niebezpieczne,
dlatego strzyżenie jest tutaj konieczne.
O przegrzanie łatwo. I problem gotowy.
Trzeba ostrzyc wełnę z pominięciem głowy.
Jak tu odpoczywać gdy zagrożeń tyle?
nie można zagapić się nawet przez chwilę.
Mówili, że spokój, że cisza, że lasy…
Ona podziękuje jednak za te wczasy.
Szalę przechyliło wydarzenie straszne,
gdy się okazało, że raciczki własne
rosną strasznie długie i nie chcą się zetrzeć!
Coś trzeba z tym zrobić! Natychmiast. Koniecznie.
Alpaka westchnęła, pożegnała ciocię,
otarła się jeszcze o deskę przy płocie,
zebrała manatki i w Andy wróciła.
Nawet nie wiedziała, jak bardzo tęskniła.
Uznała, że dobrze jest czasem zobaczyć
ile dom rodzinny dla niej może znaczyć.
Lepsze niewygody małe i znajome,
niż szalone wczasy. Nawet te wyśnione.
Grafikę wygenerowała Canva.







.jpg)