Pośród pustkowia, w małym schronisku
było przytulnie, miło i czysto.
Grupa wędrowców zasnęła właśnie.
Zorza nad nimi powoli gaśnie...
Dało się słyszeć ciche świstanie,
później głośniejsze trochę chrapanie.
Dźwięk się rozchodził przez drzwi i ściany,
bo ten kto chrapie będzie wyspany.
Na krótką chwilę zapadła cisza.
Czy inne dźwięki ktoś tu usłyszał?
W małym pokoju skrzypnęło łóżko,
może ktoś nakrył kogoś poduszką?
Na korytarzu gasnące światło,
dostrzec cokolwiek nie będzie łatwo...
Stłumiony oddech, krótkie sapnięcie,
które buduje jeszcze napięcie...
Nagle w schronisku coś się zmieniło.
Grobowa cisza. Dźwięków nie było.
Jest niewiadoma, może zgadniecie:
Czy rano wstaną wszyscy w komplecie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz